poniedziałek, 8 października 2012

Rozdział 4: Laxus Dreyar


Obudziłam się ponownie w sali szpitalnej FairyTail. I tym razem nie byłam sama. Kilka łóżek dalej siedział Fried, a gdy zobaczył, że się obudziłam podbiegł do mnie
- Fried… - szepnęłam cicho
- Całe szczęście że się obudziłaś – Powiedział i uśmiechnął się do mnie ciepło. Ja tez się uśmiechnęłam, jednak już po chwili przestało być tak milutko
- COŚ TY SOBIE MYŚLAŁA???!!! Czy ja czasami nie zabroniłem ci iść na misje!? Kazałem ci tu zostać! Ale czy mnie posłuchałaś!? Nieee! I patrz do czego to doprowadziło! Mogłaś zginąć! Myślisz, że zabroniłem ci iść, żeby ci na złość zrobić!? Następnym razem słuchaj jak ktoś coś do ciebie mówi!!!
- Mógłbyś się tak nie drzeć z łaski swojej!? – Krzyknęłam zdenerwowana – Po za tym coś ci przypomnę kochany! Zabroniłeś mi iść ze względu na moją nogę, a z moją nogą nie stało się nic złego podczas misji!
- Nie byłbym taki pewien! – Fried już ostro wkurzony, szybkim ruchem chwycił kołdrę i ściągnął ją ze mnie. Okazało się, że mam gips na nodze. Jakim cudem ja tego nie poczułam gdy się obudziłam!? Moja mina w tej chwili musiała być boska. Odchyliłam głowę do tyłu, a na mojej twarzy gościło zdezorientowanie pomieszane ze zdziwieniem
- Ale jak to? Co się stało?
Fried nabrał powietrza i głęboko westchnął. Najwidoczniej już się uspokoił. Usiadł na łóżku koło mojego i powiedział
- Podczas walki tego nie czułaś, ale twoje rany ponownie się otworzyły. Do tego twoja kość została poważnie uszkodzona i nie było innego wyjścia jak założenie gipsu
W tej chwili totalnie się załamałam
- Świetnie! Teraz przez bardzo długi czas nie będę mogła chodzić na misję…
- … co by się nie stało, gdybyś mnie posłuchała – Dokończył Fried, a ja łypnęłam na niego spode łba.
- No dzięki… Nie musisz mnie dobijać. Ale… wiesz kto był naszym przeciwnikiem?
Twarz Frieda spochmurniała
- Wiem… Erza mi powiedziała. Xander i Reito. Nie sądziłem, że jeszcze kiedyś o nich usłyszę. Wiesz czego chcieli w tym mieście?
- Nie… ale jeszcze chwili, a bym ich załatwiła! Popamiętali by mnie na długo!
Fried westchnął ciężko i powiedział
- Jasne, jasne, nie wątpię… czy ty musisz być taka narwana? Zupełnie jak Natsu…
Uniosłam jedną brew i spojrzałam na niego groźnie
- No bez przesady! Tak, źle chyba ze mną nie jest!
Fried westchnął ponownie, wstał i położył mi rękę na ramieniu.
- Przyniosę ci kule, żebyś mogła jakoś chodzić. Raczej przez długi czas nie będziesz się mogła z nimi rozstać.
- Weź mnie nie dobijaj, dobra!? – warknęłam patrząc na niego groźnie
Mój braciszek tylko przewrócił oczami i wyszedł. Opadłam na poduszkę i westchnęłam. No to się pięknie załatwiłam! Po chwili wrócił Fried z kulami. Podał mi je, a ja wstałam. Moja pierwsza próba poruszania się o kulach skończyłaby się niemiłym spotkaniem z podłogą gdyby Fried w porę mnie nie złapał. Później szło mi już lepiej. Razem z moim braciszkiem wyszliśmy z sali szpitalnej i weszliśmy do głównej części gildii. Było tam zadziwiająco mało osób. Reszta drużyny Raijinshuu oraz Mira. Czyżby wszyscy inni byli na misjach? Westchnęłam i razem z Friedem podeszłam do baru. W tej właśnie chwili zauważyła nas Mira.
- Freya! Jak miło widzieć cię całą i zdrową! No… prawie – Sprostowała białowłosa i uśmiechnęła się do mnie. Bixlow i Ever najwidoczniej dopiero teraz nas zauważyli, bo podeszli do nas. Bixlow przyjrzał się mojemu gipsowi i pokręcił głową.
- Nieźle się załatwiłaś maleńka! – Jego lalki niczym echo powtórzyły za nim „nieźle, nieźle!”
- Gdyby mnie posłuchała to by się nie stało – dodał Fried i pokręcił głową.
Łypnęłam na nich spode łba a potem spojrzałam na Ever
- Chociaż ty bądź taka miła i mnie nie dobijaj dobra?
Ever zaśmiała się i powiedziała
- Nie przejmuj się nimi Freya. To bestie bez serc. – Brązowowłosa uśmiechnęła się do nich złośliwie. Obaj zrobili oburzone miny
- No wiesz! – Zawołali równocześnie. Zarówno ja jak i Mira zaśmiałyśmy się. U nich takie przekomarzania to codzienność. Nagle Mira spojrzała na wejście do gildii, a potem uśmiechnęła się i zawołała
- Laxus! Witaj z powrotem!
Drużyna Raijinshuu momentalnie przestała się sprzeczać. Wszyscy troje jak na komendę spojrzeli na osobę stojącą w drzwiach, a potem jednym chórem zawołali
- Laxus!
Już po chwili byli przy Laxusie i zadawali mu pytania. Ja oparłam się o bar i przyjrzałam się nowo przybyłemu. A więc to jest ten Laxus Dreyar, o którym tyle słyszałam. Muszę przyznać, że jest bardzo przystojny, a ta blizna na twarzy tylko dodaje mu uroku. I wygląda na bardzo silnego. Patrzyłam na niego i w pewnym momencie nasze spojrzenia spotkały się. Uśmiechnęłam się przyjaźnie, a on wyglądał na zdziwionego widokiem nowej osoby
- A to kto? – Pytanie to nie było skierowane do  nikogo konkretnego. Fried już chciał odpowiedzieć ale mu nie pozwoliłam. Byłam już w połowie drogi do nich i powiedziałam
- Sama potrafię się przedstawić
Choć wolno podeszłam do nich. Wyciągnęłam rękę w stronę Laxusa i powiedziałam
- Jestem nowym członkiem gildii. Nazywam się Freya Justin.
Laxus z lekkim ociąganiem uścisnął moją dłoń. Na jego twarzy malowało się zdziwienie
- Justin? To zupełnie jak…
Weszłam mu w słowo
- Tak to zupełnie jak Fried. Jestem jego młodszą siostrą.
Teraz na twarzy blondyna malowało się jeszcze większe zdziwienie
- Siostra? Fried nigdy nie wspominał, że ma siostrę. – Laxus spojrzał na zielonowłosego a on tylko uśmiechnął się lekko zakłopotany i wzruszył ramionami. Westchnęłam
- On nikomu o mnie nie wspominał. W każdym razie cieszę się, że mogłam cię w końcu poznać Laxusie. Raijinshuu wiele mi o tobie mówili.
- Oh, doprawdy? – Laxus uniósł do góry jedną brew i spojrzał na nich po kolei – Chyba nie chcę wiedzieć, co ci o mnie mówili
- Sama dobre rzeczy! – Zaśmiałam się.
Laxus przytaknął
- Tak, w to nie wątpię. Obawiam się jednak, że mogli przekoloryzować niektóre z moich osiągnięć
Raijinshuu spojrzeli po sobie z uśmiechem, a ja się zaśmiałam
- A w nogę co ci się stało? – Spytał Laxus, przyglądając się mojemu gipsowi. Westchnęłam
- Pamiątka po walce z Gryfem i efekt nieudanej misji
- Co by się nie zdarzyło gdybyś mnie słuchała – Powiedział Fried podpierając się pod boki. Czy mnie się zdaje czy jego to bawi? Spiorunowałam go spojrzeniem
- Długo będziesz jeszcze mi to wypominał?! – Warknęłam do niego
- Tak. Bardzo długo – uśmiechnął się do mnie złośliwie
- Ty złośliwcze!
- To ty masz na mnie taki wpływ.
W tej chwili nie wytrzymałam i zdzieliłam go kulą przez łeb
- Ała! – zawył Fried i zaczął masować się po głowie – Czy ty troszkę nie przesadzać?
- Nie!
Bixlow i Ever zaczęli się śmiać, a Fried spiorunował ich spojrzeniem
- Bardzo śmieszne!
- Widzę, że nieźle się dogadujecie – Skomentował Laxus, po czym spojrzał na mnie – Czy mogę wiedzieć jakiej magii używasz?
-Używam Wilczego Ryku.
- Wilczego Ryku? Słyszałem jakieś pogłoski na temat tej magii. Może opowiesz mi coś na temat tej magii?
Tak więc usiedliśmy przy barze a ja zaczęłam opowiadać. Zarówno Laxus, Raijinshuu jak i Mira przysłuchiwali mi się w skupieniu. Najwyraźniej moja magia ich zaciekawiła . Gdy skończyłam Laxus odezwał się zamyślonym głosem
- Ciekawe. Ta magia w pewien sposób przypomina Magię Smoczych zabójców. Wnioskując z twojej rozległej wiedzy na temat tej magii, musisz się całkiem nieźle nią posługiwać. Chciałbym zobaczyć twoją moc na własne oczy.
Uśmiechnęłam się i powiedziałam
- Niestety w najbliżej czasie nie będzie to raczej możliwe
- Heh, domyśliłem się tego – Laxus uśmiechnął się leciutko.
Nie powiem polubiłam go. W sumie to już się nie dziwię czemu Raijinshuu tak go wychwalają i skaczą koło niego. On… ma w sobie coś takiego przyciągającego. Przynajmniej ja mam takie odczucie. Bije od niego urok, któremu nie sposób się oprzeć

***

W następnym rozdziale:
              "- Łaaaa! Aleś ty śliczny!
Westchnęłam. Właśnie. Fried najwyraźniej poczuł się jeszcze bardziej nieswojo, bo odsunął się trochę od niej i zaczerwienił się lekko
- Em… dzięki… - Wydukał, najwyraźniej nie wiedząc co powiedzieć. Aż mi się go trochę żal zrobiło. Teraz białowłosa obrała sobie za cel Laxusa. Przyjrzała mu się tak samo jak Friedowi, ale on najwyraźniej nic sobie z tego nie robił. Potem ponownie się uśmiechnęła, a w jej oczach pojawił się jeszcze większy błysk
- Łaaa! Ty też jesteś śliczny. Nawet bardzo!
Laxus wyprostował się z godnością i posłał jej uśmiech. Westchnęłam ponownie. Amant od siedmiu boleści.”


***

Tak wiem, rozdział krótki i taki nijaki. Ale nie martwcie się następny będzie znacznie dłuższy i ciekawszy ^^